kategoria: życie studenckie
co rusz przy otwieraniu szafki pod zlewem miałam wrażenie, że wylatują stamtąd muchy, ale że była to pora "musza" to machnęłam ręką. Gwoli wyjaśnienia: nie byłyśmy czyściochami, a pod zlewem to co u większości: śmieci, zmiotka, szufelka, ziemniaczki. Po jakimś tygodniu zaintrygowana ciągłym pojawianiem się nowych much zajrzałam do szafki...nie będę się tłumaczyć JAK do tego doszło, ale: z ziemniaków zrobiła się czarna breja, na której muchy znalazły sobie pożywkę na rozmnażanie - miliony jajeczek, larw i much... nic dziwnego, że stamtąd wylatywały... bez komentarza
#1459 dodane w 2010-06-06 18:59:50w kategorii dzień przez makika
KOMENTARZE
Mi też się kiedyś coś podobnego przytrafiło, tyle że muszki nie zdążyły się zalęgnąć bo w momencie przemiany ziemniaka z ciała stałego w ciało płynne wystąpił fetor podzlewowy i chyba nawet mucha nie chciała tego wąchać:-)
Napisał/a dea80 w dniu 2010-06-08 15:14:20
eee tam, prawdziwej musze fetor nie straszny
Napisał/a makika w dniu 2010-06-11 17:04:53
to moje chyba były francuskie muszki:-D
Napisał/a dea80 w dniu 2010-06-11 22:32:36
Mogłabyś je sprzedać biologom do laboratorium albo coś ;)
Swoją drogą, myślałam, że muszki wolą się lęgnąć na owocach, a tu się okazuje, że one nie są aż takie wybredne:)
Napisał/a guest w dniu 2010-06-12 22:26:23
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!