Poranek. Mąż do pracy, schodzi do auta, wraca - kluczyków zapomniał. Szuka, szuka, gdzie można, ja jeszcze nieubrana, a drzwi otwarte i mi wieje, z hukiem zamykam. Czas leci, więc mąż bierze zapasowe i zaleca mi szukanie. To nic, że ja zaraz też do pracy... przeszukałam całe łózko (może jakoś tam wlazły), wszystkie pokoje, wszystkie ciuchy, za każdą szafką, nawet w lodówce - w końcu różnie bywa. On co chwilę dzwoni - czy znalazłam, a może w łóżku, a może za szafką. Wieczorem wyrzucał śmieci, pojemnik był pusty, więc zamierzam sprawdzić c.d.n.
Nr. 1366 dodane w 2009-12-29 14:31:00 w kategorii dzień, przez makika
Skomentuj! (0)