Przyjechałam dziś do pracy rowerem. A tak, 7 km żeby trochę schudnąć. W drodze zaczął padać deszczyk. Co było robić, jadę. Zostawiam rewer na parkingu, idę do pokoju, a wszyscy jakoś dziwnie mi się przyglądają. No tak, CAŁA, od stóp do głów, byłam w błocie! Błoto miałam nawet w majtkach, nie mówiąc o włosach i nogach! Szefowa spojrzała z politowaniem i, kurde, zwolniła mnie do domu! Byłoby super, gdybym nie musiała wracać w ulewę!
Nr. 622 dodane w 2009-06-19 22:08:20 w kategorii dzień, przez rowerzystka
Skomentuj! (1)