Poznany na wycieczce znajomy zaproponował spotkanie. Nawet mi się podobał. Najpierw spóźnił się 20 minut i od razu, bez słowa usprawiedliwienia, zamówił piwo. Potem usłyszałam: że jestem bardzo mądra i ciepła, i chciałby się ze mną spotykać. W środku rozmowy usłyszałam, że jego żona jest bardzo mądra i ciepła i jest jego największym przyjacielem. A jak przyszedł kelner z rachunkiem: zapytał – ile kosztuje taka kawa, co ta Pani wypiła? I skrupulatnie wyliczył, to, co on wypił. Oczywiście, dałam za kawę i napiwek, ale spotkań nie będzie.
Nr. 1131 dodane w 2009-10-05 10:13:15 w kategorii ludzie, przez Wycieczkowiczka
Skomentuj! (9)